Mówi się, że rano liczy się każda minuta. Zgadzam się z tym w 100%. Codziennie dojeżdżam do pracy pociągiem około godziny, dlatego nie mogę pozwolić sobie na chociażby minutowe spóźnienie. Długie dojazdy wymuszają wczesne wstawanie, ale także dyscyplinę i pilnowanie zegarka.
Często mój poranny makijaż ogranicza się do nałożenia podkładu i pudru, ale są takie dni, gdy wykonuję pełny, choć minimalistyczny make up. Dzisiaj pokażę Wam produkty, które pozwalają na pomalowanie się w 5 minut.
Często mój poranny makijaż ogranicza się do nałożenia podkładu i pudru, ale są takie dni, gdy wykonuję pełny, choć minimalistyczny make up. Dzisiaj pokażę Wam produkty, które pozwalają na pomalowanie się w 5 minut.
Stawiam na sprawdzone kosmetyki, których używam od długiego czasu i wiem, że mnie nie zawiodą. Unikam ciemnych kolorów, przy których niedociągnięcia są mocno widoczne. Zamiast tego wybieram jasne barwy i łatwe w aplikacji formuły. Sprzymierzeńcami szybkiego makijażu są prostota i naturalność, ale także uniwersalność poszczególnych produktów np. rozświetlacza, który nakładam zarówno na kości policzkowe jak i na powieki.
Jak wygląda dzienny makijaż, który zrobisz w 5 minut?
Po oczyszczeniu twarzy, nakładam lekki krem i podkład Semilac (recenzja). Lubię jego formułę, bo matuje skórę, ale nie daje efektu maski. Buzię pudruję transparentnym pudrem i zabieram się za oczy. Na powiekach ląduje rozświetlacz essence, który ma 4 kolory. Wydaje mi się, że była to limitowana kolekcja. Do mnie paletka dotarła pokruszona, ale naprawiłam ją (klik) i od lat chętnie używam. Daje ładny połysk na oku i fajnie podkreśla kości policzkowe. Rzęsy tuszuję miniaturką Lancome Hypnose, a brwi układam woskiem z paletki Lily Lolo (recenzja). Na koniec maluję usta pomadkę Clinique Almost Lipstick Black Honey o nawilżającej formule, która nadaje delikatny kolor i jestem gotowa do wyjścia.
Ciekawa jestem jak u Was wygląda poranna rutyna.
Ile czasu poświęcacie rano na wykonanie makijażu?