piątek, 14 lipca 2017

Niekwestionowany balsamowy ulubieniec – kokosowy balsam Palmers


Bardzo lubię kokosowe kosmetyki, choć nie wszystkie. Mam wrażenie, że zapach kokosa łatwo jest popsuć, bo albo jest on chemiczny, albo za słodki, albo za ciężki i męczący. Mimo to od czasu do czasu kupuję coś nowego. Niedawno mogliście zobaczyć w moim denku kokosowy żel pod prysznic Dove, który bardzo lubię. Dzisiaj znów będzie kokosowo, ale za sprawą balsamu do ciała Palmers


Skoro już na wstępie rozpisałam się tyle o zapachu, to nie będę Was trzymać w niepewności i od razu zaznaczę, że kosmetyk pięknie pachnie. Słodka i przyjemna dla nosa nuta jest wyczuwalna na ciele po aplikacji, ale nie jest przytłaczająca. Balsam znajduje się w ciekawym opakowaniu, wykonanym z przeźroczystego plastiku. Butelka zaopatrzona jest w wygodne zamknięcie typu klik. Szata graficzna jest minimalistyczna, ale całkiem przyjemna dla oka. Kosmetyk dosyć łatwo wydobywa się z opakowania, choć jest on gęsty, treściwy. Balsam łatwo rozsmarowuje się na ciele. Konsystencja przypomina trochę kremowe masełko. Działanie produktu było dla mnie miłym zaskoczeniem, ponieważ skóra po użyciu jest niesłychanie miękka i wygładzona. Uczucie nawilżenia utrzymuje się przez długi czas. Jak dla mnie to hicior, godny polecenia. W cenie regularnej kosztuje ok. 24 zł za 250 ml


Znacie ten balsam? Lubicie kokosowe kosmetyki?