Która kobieta nie marzy o wachlarzu gęstych i długich rzęs? Chyba każda chciałaby takie mieć. Nic dziwnego, że producenci odżywek do brwi i rzęs prześcigają się wypuszczając na rynek coraz to nowe specyfiki. Do tej pory stosowałam serum Revitalash oraz Inveo. Oba kosmetyki miały pędzelki i używałam ich na linię rzęs. Przez ostatnie 3 miesiące nakładałam serum Revitacell, które zaopatrzone jest w szczoteczkę. Ciekawi jesteście moich odczuć i rezultatów po zakończeniu kuracji?
Na początek trochę teorii, czyli co obiecuje producent?
Zaletą szczoteczki, jest to, że serum nie ma bezpośredniego kontaktu ze skórą, przez co nie występuje podrażnienie czy zaczerwienienie, jak miało to miejsce w przypadku eyelinera Inveo. Szczoteczka pozwala na naniesienie kosmetyku na rzęsty i brwi. Jest wygodna w użytku, a samo opakowanie jest zgrabne i estetyczne.
Serum nakładałam codziennie wieczorem na brwi i rzęsy. Po 3 miesiącach posłużyłam się miarką z opakowania Lashvolution, w celu sprawdzenia efektów kuracji. Rzęsy są minimalnie ciemniejsze i grubsze, ale nie urosły ani o milimetr. Na brwiach rezultat jest trochę bardziej widoczny, bo są grubsze i ciemniejsze, jednakże nie jest to efekt wow, którego się spodziewałam. Zostało mi jeszcze ok. pół opakowania, ale nie wiem czy będę go nadal używać, skoro efekt jest u mnie marny.
Odżywka kosztuje 140 zł za 8 ml. Za tą cenę spodziewałam się czegoś więcej, co z resztą jest zrozumiałe. Myślę, że produkty z pędzelkiem lepiej się sprawdzają i po krótkiej przerwie wezmę się za testowanie Lashvolution.
Używacie odżywek do rzęs? Co polecacie?