Dzisiaj post z innej beczki. Wrzesień dobiega końca, więc studenci pewnie szukają lokum do wynajęcia lub już mają coś zaklepanego. Co prawda ja, studia już dawno mam za sobą, jednak nieraz zdarzyło mi się współdzielić mieszkanie. Mam kilka zabawnych/żenujących sytuacji, które postanowiłam zebrać w tym poście.
Uwaga: treść tylko dla ludzi o mocnych nerwach. Post należy traktować z przymrużeniem oka.
16-letnia współlokatorka – nigdy nie wiesz, gdzie kryje się zagrożenie
Wynajmując pokój w 3-pokojowym mieszkaniu, mieszkałam jakiś czas z dziewczyną, której rodzice wynajęli pokój, żeby miała blisko do LO. 16-tka sama w wynajmowanym mieszkaniu, bez opieki? Nie do pomyślenia, zwłaszcza jeśli prześwietli się dokładnie jej zachowanie.
Pewnego dnia pękła nam rura w mieszkaniu, więc dziewczyna postanowiła, że zostawi panu robotnikowi klucze na cały dzień, żeby mógł sobie gmerać w kanalizacji pod naszą nieobecność. Na szczęście usłyszałam jak umawia się z robotnikiem i nie dopuściłam, aby przekazała mu klucze do naszego mieszkania (już tam mieszkałam i miałam swoje rzeczy w niezamykanym na klucz pokoju m.in. laptopa, aparat). Moja złość osiągnęła apogeum i oberwało się współlokatorce i robotnikowi...
Kiedyś właścicielka mieszkania opowiadała mi, że w nocy była awaria prądu. Wtedy jeszcze Młoda mieszkała sama i kompletnie nie wiedziała co zrobić w takiej sytuacji. Właścicielka zamówiła jej elektryka nocnego, którego dziewczyna wpuściła o 1.00 w nocy do ciemnego mieszkania. Będąc 16latką, mieszkającą samotnie wolałabym poczekać do rana niż w środku nocy przyjmować obcego faceta..
Innego dnia zalała łazienkę, bo nie domknęła prysznica. Na kafelkach stało ponad 1 cm wody, która pewnie zaczęła już przesiąkać do sąsiada. Zapukałam do niewiasty pouczyć ją, że wodę trzeba zatrzeć. Kłamała w żywe oczy, że wycierała… Poleciały niemiłe słowa i o mało nie skończyło się wybuchem płaczu (nie moim) i telefonem do mamy ze skargą.
Dziewczyna nie sprzątała po sobie, po wyprowadzce zostawiła popsute jedzenie w różnych zakamarkach, które musiałam po niej sprzątnąć. Poza tym nic nie gotowała, żywiła się płatkami z mlekiem i kakałkiem (tak, kakałkiem). Dziennie potrafiła wypić ze 2 l mleka lub więcej. Jak mnie wkurzyła to nie raz jej życzyłam, żeby ją przeczyściło po tym mleku :).
![]() |
Zapomniany jogurt (nie mój), który po dłuższej nieobecności znalazłam w lodówce. Zachwycona biologiczną różnorodnością zrobiłam zdjęcie na pamiątkę :) |
Ostatecznie dziewczyna wyprowadziła się dość szybko, jako powód podała, że ja i druga współlokatorka jesteśmy dla niej niemiłe...
Na miejsce Młodej wprowadziła się starsza dziewczyna ok. 25 latka z samochodem i stałą pracą. Wydawać by się mogło, że jest to lokatorka idealna. Tym bardziej, że była bardzo zadbana i nosiła same markowe rzeczy. Niestety nie dokładała się do zakupu środków higienicznych, chemii itp. choć korzystała z naszych rzeczy. Nigdy nie marnowała czasu na sprzątanie. Po 3 miesiącach znalazła lepszą pracę w innym mieście i się wyprowadziła. Pomagałam jej znosić rzeczy do samochodu, gdy zapytała mnie, gdzie ma wyrzucić śmieci, bo ma 2 worki w pokoju a nie wie, co z nimi zrobić, bo nigdy nie wyrzucała śmieci...
Elegancka brudaska i dusigrosz(ka)
Na miejsce Młodej wprowadziła się starsza dziewczyna ok. 25 latka z samochodem i stałą pracą. Wydawać by się mogło, że jest to lokatorka idealna. Tym bardziej, że była bardzo zadbana i nosiła same markowe rzeczy. Niestety nie dokładała się do zakupu środków higienicznych, chemii itp. choć korzystała z naszych rzeczy. Nigdy nie marnowała czasu na sprzątanie. Po 3 miesiącach znalazła lepszą pracę w innym mieście i się wyprowadziła. Pomagałam jej znosić rzeczy do samochodu, gdy zapytała mnie, gdzie ma wyrzucić śmieci, bo ma 2 worki w pokoju a nie wie, co z nimi zrobić, bo nigdy nie wyrzucała śmieci...
Polak na obczyźnie
Swojego czasu mieszkałam w Anglii. Będąc tam tymczasowo ciężko było mi znaleźć coś fajnego do mieszkania, więc zdecydowałam się na pokój w mieszkaniu, w którym była już para z dzieckiem. Największym problemem był chłopiec – 4 latek (a uściślając; problemem byli jego rodzice). Facet robił na nocki, a kobieta dniówki, a każde z nich dodatkowo brało nadgodziny, tak że nie miał kto z dzieckiem zostać. Facet nie wrócił jeszcze z nocki a kobieta musiała już wychodzić. W tej sytuacji dzieciak zostawał sam w domu między 5.40 a 7.00. Miał spać i nie zauważyć, że jest sam, ale w praktyce wyglądało to, że jak tylko zamknęły się drzwi to wpadał w histerię, płakał i wydzierał się wniebogłosy. Musiałam wstawać i go niańczyć dopóki ojciec nie wrócił, mimo, że na nic takiego się nie umawiałam. Dodam tylko, że sytuacja nie zdarzyła się raz, ale wielokrotnie… Jak widać ludzie dorośli to nie zawsze ludzie odpowiedzialni.
Mieliście jakieś nieprzyjemne sytuacje ze współlokatorami? Piszcie w komentarzach.