Lubię takie małe, proste wynalazki, które mogą ułatwić życie, a plasterki na wypryski zdecydowanie się do nich zaliczają. Pryszcze to w ogóle ciężka sprawa – pojawiają się zwykle dokładnie wtedy, kiedy nie trzeba, wkurzają, a do tego człowiek odruchowo zaczyna je macać i wyciskać. A przecież wiemy, że to przeważnie kończy się żle. Dlatego lubię je po prostu zakleić i mieć spokój – przynajmniej nie kuszą, żeby co chwilę sprawdzać, „czy już można” wycisnąć.
Przetestowałam już kilka różnych marek plasterków na wypryski, ale cały czas szukam takich, które będą jednocześnie skuteczne i niedrogie. Tym razem wpadły mi w ręce hydrokoloidowe plasterki The Skin Dr. z Action. Kosztują 5,50 zł za opakowanie 36 sztuk, czyli około 15 groszy za plasterek.
Plasterki są przezroczyste, okrągłe i dosyć cienkie. W opakowaniu znajdziemy 36 sztuk w dwóch rozmiarach. Ich zadaniem nie jest stworzenie ochronnej warstwy i wchłanianie płynu z wyprysku.
Warto zaznaczyć, że The Skin Dr. nie mają w składzie substancji przeciwtrądzikowych takich jak kwas salicylowy czy olejk z drzewa herbacianego, dlatego mam wrażenie, że wyciągają zawartość pryszcza na zewnątrz, przez co łatwiej go wycisnąć, zamiast wspierać jego samoistne wchłanianie.
Czy warto?
Moim zdaniem tak, szczególnie jeśli szukacie budżetowej opcji. Za 5,50 zł dostajemy 36 plasterków, więc trudno narzekać na cenę. Są cienkie, przezroczyste, mają dwa rozmiary i spełniają swoją podstawową funkcję.
Nie są to jednak plasterki dla osób, które szukają dodatkowych składników aktywnych. Tutaj mamy prostą formułę hydrokoloidową i właśnie na takim działaniu opiera się ich działanie.
Używacie plasterków na pryszcze? Jakie są wasze ulubione?



















